« Na złość! Zmiany w rządzie. Nareszcie »

Środowisko sędziów według prof. Strzembosza

19.12.2017

Czytam i oczom nie wierzę. Takiej krytyki środowiska sędziów z ust tego człowieka się nie spodziewałem.

Kiedyś to już pisałem, ale jeszcze raz przypomnę: uważam, że sądy powinny zostać zreformowane, ale nie jestem przekonany czy obecna reforma sprawi, że będą one lepiej służyły sprawiedliwości. Mając taką opinię z dystansem podchodzę więc i do jednej i do drugiej strony toczącego się obecnie sporu. Głos zabrał w nim ostatnio prof. Adam Strzembosz. Broniąc oczywiście dotychczasowych rozwiązań. Tyle że broniąc, niechcący powiedział o tym środowisku rzeczy straszne. W programie "Fakty po faktach" Pozwolę sobie zacytować w wersji podanej przez portal TVN24.

Gość "Faktów po Faktach" dodał, że boi się powrotu w sądach do czasów Polski ludowej. - Ja do sądownictwa na aplikację przyszedłem w 1956 roku, z głęboką wiarą, że następują zasadnicze zmiany i że te zmiany będą postępować. Wszyscy zawiedliśmy się. (...) Tam spraw politycznych było niewiele. Większość sędziów orzekała normalnie, na podstawie złego, niechlujnego, czasem nieludzkiego prawa. Jak doszło do sprawy o charakterze politycznym, nie było żadnego problemu ze znalezieniem sędziego - powiedział prof. Strzembosz. - Oni służyli wiernie. Zdarzało się, że prezes sądu nie musiał nawet żadnej rozmowy z takim sędzią odbywać. Przecież wiadomo było, dlaczego się go prosi o orzekanie w takiej sprawie. Ja się tego boję, bo prezesi są teraz powoływani przez ministra sprawiedliwości bez konsultacji ze środowiskiem. Prezesi, tak jak wtedy, nie będą się liczyć z kolegami, bo ich koledzy nie będą mieli żadnego wpływu na ich dalsze losy, na to, czy pozostaną prezesami, czy nie, i jak będą oceniani przez władze zwierzchnie - powiedział.

Dodał, że nagrody dla sędziów były w tamtych czasach bardzo istotne. - Działały bardzo mocno, szczególnie w okresie większej biedy nagroda nie była obojętna. Jak zmienialiśmy ustrój sądów, to znieśliśmy wszystkie klasy płacowe w ramach jednego sądu. Awanse chcieliśmy uzależnić wyłącznie od opinii środowiska - od Krajowej Rady Sądownictwa zależała decyzja, czy kandydat kwalifikuje się na dane stanowisko - powiedział prof. Strzembosz.
 
Pozwoliłem sobie zaznaczyć najbardziej pikantne kawałki. Mrozi krew w żyłach, prawda?
 
No bo cóż Pan Profesor mówi? Że w czasach komuny nie brakowało w sądach sędziów usłużnych, którzy jakby co, wydali odpowiedni wyrok. Nie trzeba było nawet z nimi rozmawiać, wiedzieli, jakiego wyroku oczekuje władza. I liczyli, że owa władza się odwdzięczy. Ba, byli to ludzie łasi na pieniądze, jakie mógł im przynieść awans. Straszne. Ale było, minęło, prawda?
 
Nie zadaję niewygodnego pytania, gdzie się owi sędziowie po ’89 roku znaleźli. Jakoś nie słyszałem ani o jakiejś weryfikacji tego środowiska ani lustracji. OK, niech będzie, że środowisko oczyściło się samo. Ale co mówi profesor Strzembosz? Ano że boi się powrotu w sądach do czasu Polski Ludowej. Straszne, prawda?
 
Proszę zwrócić uwagę, że obecna reforma nie wprowadza w to środowisko nowych ludzi. Sędziami nie będą odtąd chłopcy po liceum. To będą ciągle ci sami ludzie. Ludzie, którzy przeszli odpowiednią drogę kształcenia i doszkalania. Mimo to prof. Strzembosz się boi. Znaczy że jest świadom, że w tym środowisku ciągle skrywają się  karierowicze gotowi wydawać wyroki wedle politycznego zapotrzebowania. I nawet nie trzeba ich będzie do tego nakłaniać. Sami będą wiedzieć co mają  zrobić. Dla kariery, dla pieniędzy zrobią wszystko. Nie powiem, bardzo mocne.
 
Zadajmy jednak kolejne, nasuwające się pytanie. Co tych ludzi w tym środowisku teraz powstrzymuje od takiego zachowania? Nie zgaduję. Profesor Strzembosz jasno to powiedział: opinia środowiska. To od niej zależy dziś kariera sędziego. Nie wiem czy to mocne czy marne zabezpieczenie przed uleganiem wpływom politycznym. Ale na pewno żadne zabezpieczenie sędziego bez kręgosłupa przed naciskami jako takimi. Zmienia się tylko naciskający: nie jest już nim polityk, ale środowisko sędziowskie. To samo - przypomnę - w którym, jak sam przyznał prof. Strzembosz, nie brakuje chciwych karierowiczów. Przesadzam? Nie no, musimy przecież założyć, ze mechanizm oceny przez środowisko odnosi się do wszystkich. I nie tylko potencjalny karierowicz boi się opinii uczciwych kolegów po fachu, ale i uczciwy sędzia boi się opinii karierowiczów. Nie tak?

Może bym i uwierzył, że tak nie jest, że działa to tylko w jedną stronę, gdyby nie ujawnione jakiś czas temu informacje dotyczące finansowania fundacji powiązanych z prominentnymi sędziami.... Może w senacie i sejmie więcej jest ludzi łamiących prawo - jak to stwierdził prof. Strzembosz, ale... kto powiedział, że można czerpać zysku z takich czy innych decyzji w sądzie tylko wtedy, gdy się prawo łamie? Fundacji pieniądze można dać albo nie dać. To tylko kwestia woli darczyńcy.... A przecież nie tylko tak można usłużnych sędziów wynagradzać, prawda? Wystarczy szepnąć słówko: „Niech ktoś z rodziny kupi akcje tej państwowej firmy”, "niech ktoś z rodziny kupi tamtą ziemię”.... Tak, to tylko gdybanie. No cóż, ale w świecie polityki to praktyka dość dobrze znana, nie sądzę więc, by nie istniała możliwość zaaplikowania jej w środowisku sędziowskim.

Nie, nie jestem gorącym zwolennikiem forsowanych przez PiS zmian. Szczerze mówiąc mam co do nich wiele obaw. Ale opinia prof. Strzembosza na temat środowiska sędziowskiego uświadamia mi, że do zaistnienia patologii, których tak wielu się obawia, obecny układ całkowicie wystarczy.

Wpis w kategorii: Złośliwości

1 Komentarz

  • nie było "Polski Ludowej" był PRL

  • Chyba Pan przerysował, Szanowny Panie Redaktorze.
    Pan Profesor (którego niezmiennie od lat darzę ogromnym szacunkiem) mówił o "tamtych czasach" zaczynając od roku 1956 i od swoich ówczesnych nadziei. I w tym kontekście trzeba to odczytywać, a nie rozszerzać dowolnie po rok 1989 albo i dłużej, wyprowadzając tak daleko idące wnioski, jak Pan to uczynił. Nie, nie chcę nikogo bronić. Nie neguję istnienia sędziów dyspozycyjnych. Jak świat światem tacy też byli. I pewnie są, i będą. W każdej szerokości geograficznej. Ale wypowiedzi Pana Profesora nie godzi się nadinterpretowywać. Poza tym co najmniej od roku 1986 w wymiarze sprawiedliwości nie ma żadnych premii, a wynagrodzenia są jednolite. Od kiedy to weszło w życie? Nie szukam. Nowa ustawa o ustroju sądów powszechnych była od 1985. Może wtedy. A zatem wypowiedź Pana Profesora o premiach tych lat już nie sięga. Proszę też nie zapominać, że Pan Profesor był I Prezesem Sądu Najwyższego, i członkiem Krajowej Rady Sądownictwa w okresie, w którym weryfikowała ona wszystkich sędziów, którzy mieli stać się sędziami Sądu Najwyższego w jego wersji już nie-kadencyjnej. Nie wierzę, żeby dopuszczał do składu SN sędziów o haniebnej przeszłości. I jeszcze jedno, co mnie okropnie mierzi: kiedyś z łatwością pluto na wszystkich księży, jakoby byli pedofilami, niszcząc w ten sposób autorytet Kościoła, teraz z łatwością en bloc pluje się na wszystkich sędziów, których od tego czasu do dziś były dziesiątki tysięcy i których zdecydowana większość ciężko pracuje w nienormowanym czasie pracy. Czemu to służy? Z pewnością ani dobru wymiaru sprawiedliwości, którego autorytetu przez wiele lat nie odbuduje się tak łatwo, ani ludziom, którzy mają ten trud stawania przed wymiarem sprawiedliwości, który najpierw w ich oczach odżegnano od czci i wiary. I jak oni mają się temu wymiarowi poddawać i wierzyć komukolwiek? Gorzka ta uwaga przed Świętami, ale naprawdę mam serdecznie dość atmosfery kreowanej wokół sądownictwa, w co wpisują się także media, jak dla mnie - wielokrotnie zupełnie bezrefleksyjnie. Życzę Wszystkim pokoju w sercach, takiego Bożego, wtedy zapanuje on także wokół nas na każdej płaszczyźnie. I radości. I ufności w prawdziwe DOBRO.

  • Jeszcze jedno, gwoli uzupełnienia poprzedniej wypowiedzi, przepraszam, że tak długo: ja też się boję obecnego wymiaru sprawiedliwości: bo jeżeli w rezultacie nowelizacji ustawy niezawetowanej przez Pana Prezydenta sędzia sądu rejonowego może stać się sędzią dowolnego sądu powszechnego wyższego szczebla, w tym i jego prezesem z powołania Pana Ministra (co zresztą już się dzieje), to czyż nie jest to właśnie ogromna pokusa powrotu do tych czasów, o których Pan napisał? Pozwoli Pan, że nie będę rozwijać. Obym się w tym myliła...

  • Gratuluję trafności, ale konsekwencje słów Strzembosza winny być poważne. Sędziowie na emeryturę lub przekwalifikowanie. Absolwenci studiów prawniczych po egzaminie do pracy.

  • PiS najpierw zniszczyl autorytety.Teraz konczy niszczyc wartosci.Zaczal lamanie od niezlomnego,ktory po paru dniach sie zlamal.I wlasnie sady.Juz nie wiecie co to jest prawda a co jest klamstwem.Nic wam nie zostanie.Albo Bialorus czy Rosja albo emigracja.Miales chamie zloty rog ostal ci sie jeno szur....Jeszcze troche i sami bedziecie jak ci uchodzcy,ktorych tak nienawidzicie.

  • No to odpowiem po kolei, pomijając na razie w tym wątku Nikę

    Ad JAWA25.

    Spytam: a teraz jest Polska czy Rzeczpospolita Polska?

    Ad Gość 16:21.

    Nie wydaje mi się, że należałoby wyrzucić starych sędziów a zastąpić ich nowymi. Po prostu bym sędziów za życia nie kanonizował. I nie zakładał, ze to środowisko wolne od wszelkich sympatii politycznych, własnego światopoglądu ambicji itd itp...

    Ad Gość 19:51

    Tym razem ostro... Pana wypowiedź warta jest tyle, ile jej ostatnie zdanie. Że będziemy jak ci uchodźcy, których tak nienawidzimy. Proszę zajrzeć do mojego ostatniego komentarza na Wiara.pl. Z wczoraj. Dlaczego zalicza mnie Pan do grona tych, którzy nienawidzą uchodźców? Bo tak łatwiej? Przypisać komuś wraże poglądy, a potem pokazać, jaki to jest zły? Uważam ten sposób dyskutowania za wyjątkowo głupi i bezmyślny. No, chyba że to przemyślana strategia. Wtedy jest to perfidna manipulacja. Proszę się odnieść do moich poglądów, a nie do swoich insynuacji na ich temat.

  • akurat Pana panie Andrzeju darze szacunkiem.Nie jestem slepy.Niestety inni moderatorzy tego forum juz tacy nie sa.Jesli chodzi o reforme sadow.To co zrobil PiS to ruiny i zgliszcza z trojpodzialu wladzy.Jednak nie da sie nic lepszego wymyslic i zreformowac lepiej jak podzielic wladze tak jak zapisano w naszej Konstytucji,ktora krzywoprzysiestwem, klamstwem i oszustwem przy pomocy wiekszosci Kosciola za pieniadze zdeptano.A to dlatego,ze sedzia niezalezny wyda w ogromnej wiekszosci uczciwy wyrok.Pomijam wpadki.Margines czy czarna owca zawsze sie znajdzie.Sedzia zalezny takiego wyroku juz nie wyda.Bedzie oczekiwal na sygnal od swojego autorytetu czy pana.Doskonale pamietamy to z komuny gdzie wyroki wydawala egzegutywa a sedzia je tylko potwierdzal.Dlaczego tak sie dzieje odpowiedzial na to eksperyment Milgrama.My ludzie niezaleznie od narodowosci taka mamy nature i dlatego przyjelismy konstytucje jako zabezpieczenie przed nia.Niestety przykladem najpiej obrazujacym upadek moralny jest nasz obecny "niezlomny prezydent" uzalezniony od swojego autoryteu jakim dla niego jest Kaczynski.I nie zawahal sie dla Kaczynskiego natychmiast deptac swojej uroczystej przysiegi przed narodem do,ktorej przywolywal Boga.Oczywiscie przy okazji pokazuje czym jest w rzeczywistosci dla niego wiara i szacunek dla tego Boga.Ja zaluje,ze wszedlem na to forum bo moj szacunek dla Kosciola katolickiego czytajac te komentarze legl w gruzach.Franciszek,Polak,Gadecki czy Pieronek to za malo aby aby ten szacunek utrzymac skoro wszyscy inni zieja nienawiscia.Ogromna wiekszosc ksiezy w Polsce latwo uwierzyla w klamstwo i sieje nienawisc nawet do ofiar wojen.I tego nie potrafie pojac.Jak to mozliwe?Przeciez nie zyjemy w Sredniowieczu!

  • "Po prostu bym sędziów za życia nie kanonizował. I nie zakładał, ze to środowisko wolne od wszelkich sympatii politycznych, własnego światopoglądu ambicji itd itp..."
    A tu się z Panem Redaktorem zgadzam nawet w 110%. Chyba, a nawet na pewno, nikt nie jest ani kanonizowany za życia, ani wolny od sympatii politycznych (nawet jeśli nie należy do żadnej partii politycznej), ani od posiadania ambicji (co prawda w różnych sferach i na różną skalę). Żartem tylko można by zauważyć, że każdy sędzia JEST nieskazitelnego charakteru. Dlaczego? Ano - z mocy ustawy. Takie kryterium postawiono w ustawie kandydatom na sędziów, więc jakaś kanonizacja za żywota to jest - i to przez władzę ustawodawczą. No ale żarty żartami.
    Napisał Pan o zależności sędziów od opinii innych sędziów. To chyba jednak jakoś ważne, jeżeli wziąć pod uwagę, że potem razem sądzą, czyli muszą mieć do siebie zaufanie, zwłaszcza w tych sądach (sprawach), w których wyroki wydaje się kilku, a nawet kilkunastoosobowo. A nie sądzę, żeby ktoś komuś tak naprawdę blokował awans do sądu wyższego szczebla. W jakim celu? Nikt nikomu pracy chyba tam nie odbierze. Natomiast nie wiem, czy wpychanie sędziów w ręce polityków (choćby wybór członków KRS) posłuży dobrze wymiarowi sprawiedliwości. Jakoś zbyt mocne były to zakusy. Wygląda na to, że stały się ciałem. Będę się zatem przyglądać i modlić. To na pewno mogę zrobić. Jak napisał św. Paweł "nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości i trzeźwego myślenia" Oby go nikomu nie brakło...

  • Odpowiedź Nice

    Ja nie interpretuję słów pana profesora Adama Strzembosza. Ja z nich wyciągam wnioski.

    Szanuję pana profesora Adama Strzembosza. Zawsze jawił mi się jako człowiek prawy. Podejrzewam, że właśnie dlatego ma skłonność widzieć w innych głównie dobro. Tak, w zacytowanej wypowiedzi rzeczywiście mówił o czasie swojej młodości, sądach w latach komunistycznych. Faktycznie był jednym z tych, którzy reformowali sądownictwo po ’89 roku. Teraz jednak mówi o swoich obawach, że wrócą do sądów porządki z czasów komunistycznych. Mówi tak? Oczywiście, to właśnie powiedział. Ja natomiast pytam jak do tego grona wspaniałych, niezawisłych i tylko szlachetnych sędziów, którzy sami siebie kontrolując są najlepszą gwarancją niezawisłości trzeciej władzy, po reformie dostaną się różne kaprawe szuje, które będą wydawały wyroki na zamówienie? Przecież to będzie ciągle grono zasadniczo tych samych sędziów, prawda? Ciągle mówimy o tych samych ludziach! To co: przez reformą Ziobry byli aniołkami, a po niej zamienią się w demony?

    Profesor Strzembosz wierzy po prostu, że lekarstwem na to, by sędziowie nie ulegali naciskom jest to, że są oceniani przez innych sędziów. Ja natomiast uważam, że owo ocenianie przez innych sędziów zmienia tylko naciskający na sędziego podmiot: nie są to już politycy, ale koledzy po fachu. Mam rację, prawda?

    Moim zdaniem profesor Strzembosz naiwnie zakłada, że ten nacisk sędziowskiego środowiska służy tylko temu, by sędzia był bardziej prawy i uczciwy. Ja natomiast uważam, że ów nacisk może działać też w drugą stronę: może demoralizować. Bo ci, którzy decydują o pozycji zawodowej konkretnego sędziego nie są wolni od zwyczajnych ludzkich ułomności. Tak samo mogą kochać pieniądze, tak samo mogą kochać stanowiska, bywanie w gronie ważnych osób, poczucie przynależności do zupełnie wyjątkowej kasty itd itp. Mogą? Oczywiście, mogą...

    Przede wszystkim jednak sędziowie maja własny światopogląd i własne polityczne poglądy. Nie chciałem tego pisać w blogowej notce, ale tu ogólnie napiszę: moim zdaniem dość wyraźny jest w środowisku sędziowskim - nie tylko polskim - nacisk tzw. politycznej poprawności. Widać to było w kilku głośnych procesach ostatnich lat, gdy całe postępowanie, a czasem i wyrok nie miały nic wspólnego z prawem, sprawiedliwością i rozsądkiem, ale były wspieraniem różnorakich modnych ideologii...


    Na koniec jeszcze jedno: pisze Pani, że mierzi Panią przypisywanie win jednostek całej grupie. Przyznaję, mnie też. Ale ja tego nie robię. Nie piszę, ze wszyscy sędziowie są nieuczciwi. Więcej, nie twierdzę nawet, że połowa sędziów jest nieuczciwa! Chodzi o to, że karierę konkretnego sędziego ma dziś wpływ opinia całego środowiska. Powiedzmy ze całego środowiska. Zarówno sędziów bez skazy, jak i tych, którzy chętnie nagną prawo na potrzeby swoich znajomków. Czy Pani wierzy, że sędzia Y, któremu sędzia X odmówił swego czasu jakiejś „przysługi” będzie popierał go przy awansie? Uczciwi sędziowie będą uczciwie popierać tych, którzy wydają im się odpowiednimi kandydatami na konkretne stanowisko. Nie wiedząc o ich ewentualnych szwindlach. Opinia nieuczciwych, choćby było ich niewielu, może przeważyć. Dlaczego? Bo będą języczkiem u wagi.

    To nie są bajki. Opisuję tu znany i opisywany w socjologii mechanizm wpływu niewielkich, ale mających jasno sprecyzowane cele grup na decyzje całych społeczeństw. I nie twierdzę, ze tak jest w polskich sądach, ale że uzależnienie pozycji zawodowej sędziego od opinii jego kolegów nie jest żadna gwarancją niezawisłości sędziego. Bo może,. niestety, generować właśnie takie układy kolesiów.

  • Pan Redaktor naiwnie uwierzył w bajki PIS (zawarte w uchwalonych ustawach). Widzimy jak działa a właściwie nie funkcjonuje "zreformowany" przez PIS Trybunał Konstytucyjny. Tak też będą funkcjonowały "zreformowane " sądu powszechne. Sędziowie będą musieli rozstrzygnąć, czy za pokojowe działania w obronie konstytucji można skazać. Takie sprawy będą papierkiem lakmusowym, na ile zasada niezawisłości sędziowskiej funkcjonuje.

  • „Kariery sędziów, którzy będą aplikować do Izby Dyscyplinarnej SN mogą zostać później złamane”. -Strzembosz

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; W kolorze nadziei. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd