« Wieczny siew Wichura »

By trwać

02.10.2017

Wielkie zadania, wielkie wizje... No, można. Tylko....

Niektórzy ludzie żywią przekonanie, że są ciągle prowadzeni przez Boga. Coś w tym pewnie jest, bo przecież Bóg każdego człowieka jakoś tam prowadzi. Mnie jednak akurat chyba w sposób mało spektakularny. Nie jest tak, że każdego ranka budzę się z przeświadczeniem, że oto stawia przede mną jakieś nowe zadanie. Wszystko jest znacznie bardziej zwyczajne. Bóg zazwyczaj milczy. I nie mam pretensji. A co miałby niby powiedzieć? Przecież najważniejsze co miał mi do powiedzenia, powiedział. Gdy dwa tysiące lat temu przez swojego Syna powiedział, że najważniejszym Jego przykazaniem jest miłość

Ciągle gdzieś tam w głowie tkwi to, co powiedział niegdyś Carlo Caretto: "Nie zaśmiecaj nieba pytaniami o powołanie. Kochaj, a kochając odnajdziesz je". Jakoś tak. Gdy więc zastanawiam się co dalej, w którym kierunku pójść, odpowiedź zawsze znam. Pozostaje tylko odpowiedzieć na inne pytanie: co w sytuacji w której jestem znaczy kochać. Ale to pytanie znacznie łatwiejsze niż to, o życiową drogę. Czego bym nie wybrał, jeśli tylko jest realizowaniem miłości, jest wolą Bożą. A jeśli Bóg chce ode mnie czegoś nadzwyczajnego to przecież wie, że powinienem mi to powiedzieć wyraźniej. Tak, żebym zrozumiał. Zresztą w sumie dotąd zawsze tak robił...

Takie proste, takie zwyczajne. Kochać. Czasem trudne, do bólu prozaiczne. Ale przecież nic nie jest ważniejsze.

1 Komentarz

  • Czytając zrozumiałam, że miłość i wszystkie sprowadzajace się do niej przykazania są jednoczesnie naszym powołaniem, to znaczy tym, do czego jako jedyne istoty żywe jesteśmy zdolni, co jako jedyne potrafimy świadomie spełniać. Miłość jest najczystszym człowieczeństwem. Każdy z nas powinien o tym wiedzieć. I w to wierzyć. Dziękuję. :)

  • Jezus powiedział - przyszedłem ogień rzucić na ziemię.
    Czy czujesz ten ogień, czy tylko do niego tęsknisz?
    Może okopałeś się w swojej codzienności, jest Ci dobrze i boisz się ruszyć w nieznane? Wtedy może być tak, że nie słyszysz, bo nie chcesz słyszeć.

  • Nie trzeba opuszczać codzienności, żeby spełniać przykazanie i powołanie miłości. Każda, pozornie najbardziej zwykła sytuacja, gdy w niej kochamy, przestaje być prozaiczna, bo jest w niej wtedy obecny Bóg, którego możemy odkrywać i z którym możemy współdziałać. Życie nigdy nie przestaje być cudem.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; W kolorze nadziei. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd