« Sądy sądami, a sprawiedliwość Oburzenie i obłuda »

Niekonsekwentna legenda

07.06.2017

Legendy chyba właśnie to mają do siebie. Bywają ślepe na jedno oko.

Dwa dni temu cześć Polski wspominała rocznicę (bodaj 25) odwołania rządu Jana Olszewskiego. Przypomniało też o tym Radio Maryja. Szczerze? Nie rozumiem tej miłości do tego rządu. Zwłaszcza ze strony tych, którym bliskie są wartości chrześcijańskie....

Tak, to prawda, ten rząd poległ na próbie lustracji. Trzeba jednak koniecznie pamiętać, że był to rząd mniejszościowy. Takie już zbójeckie prawo demokracji, że rządzi większość. A mniejszość może tworzyć rząd tylko, jeśli jest dla owej większości z jakiegoś względu wygodny. Mówienie o tamtej nocy bez mała jak o zamachu to dla mnie mocna przesada.

Sama lustracja? Przez wszystkie te lata mocno się nad jej sensem zastanawiałem. Dziś wydaje mi się, że była bardzo potrzebna. Tyle że przeprowadzona rzetelnie. Niestety, już na samym początku szanse na to mocno spadły. Mnóstwo teczek spalono. Wielu naprawdę winnych wielkich świństw mogło się więc czuć bezpiecznie, a oskarżeni mogli być za drobiazgi ludzie generalnie prawi. Na dodatek sporo tych teczek ukryto. Żeby nimi grać. Może należało więc ustanowić surowe kary dla tych, co takie nie swoje dokumenty by przetrzymywali....  Nie wiem, teraz zresztą przeszłości już się nie zmieni.

Najgorsze w sprawie lustracji, że gra tym, kogo wskaże się jako agenta a kogo nie, ciągle trwa. Tak przynajmniej głoszą plotki dotyczące pewnej sprawy z podwórka kościelnego (a nie dotyczące akurat obsadzania stanowisk, ani - dla jasności - wspomnianego wcześniej Radia Maryja ). Jeśli są prawdziwe, byłoby to bardzo smutne. Pal sześć tego, który chcąc ukryć swoją przeszłość dał się przekupić. Gorzej z tym, który taki targ zaproponował...

Podsumowując wątek lustracyjny: dziwię się, że chrześcijanie tak bardzo tęsknią za rządem pana Olszewskiego, skoro przypuszczać można, że gry teczkami by to nie zakończyło. Dostarczyłoby tylko szantażującym dodatkowej siły perswazji....

Ale najbardziej dziwię się w tej kwestii miłości chrześcijan do rządu człowieka, który - proszę mnie poprawić jeśli się mylę - był masonem. Dlaczego w tej akurat, dość przecież niejasnej kwestii udzielać mu takiego moralnego wsparcia - nie rozumiem. Rozumiem, ze człowiek ten miał spore zasługi dla ludzi opozycji. Ale czemu traktować jego rząd jedynego sprawiedliwego? Nie rozumiem.

Chyba że to jest tak, że żeby nasze było na wierzchu można podpisać pakt nawet z diabłem. Możliwe, że to właśnie tak. Dla wystawienia świadectwa moralności nie są ważne dawne czyny, ale to, czy ten człowiek jest dziś przydatny dla realizacji własnych planów czy nie. Przypominam, jestem bardzo ostrożnym zwolennikiem lustracji. Ale nie wydaje mi się by domaganie się jej przeprowadzenia (kiedyś) czy nawoływanie do tego, by tego nie robić mogło być wyznacznikiem wartości czyjejś wiary. Także z chrześcijańskiego punktu widzenia oba rozwiązania miały zarówno swoje zalety, jak i wady. Odsądzanie tych inaczej myślących od czci i wiary nie miało sensu. Dziś widać to jak na dłoni...

Tak, polityka bywa nieraz bardzo brudna. Chrześcijanie nie powinni jej unikać, bo przecież chodzi o dobro wspólne. Ale powinni o tym pamiętać i bardzo zgody na ten brud unikać...

Wpis w kategoriach: Codzienność, Złośliwości

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; W kolorze nadziei. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd