« Uzasadnić odmowę Sądy sądami, a sprawiedliwość »

Hołd we właściwym momencie

26.05.2017

Przyklękać przed Najświętszym Sakramentem? Jak najbardziej. Byle oddawać w ten sposób hołd Jezusowi, nie swojemu widzimisię.

Oj oburzył się nie tak dawno jeden z czytelników portalu Wiara.pl na to, że podczas Mszy służba liturgiczna czy kapłan nie klęka przed tabernakulum i wszystko kręci sie nie wokół tabernakulum, ale ołtarza, który nie jest prawdziwym Jezusem, a tylko Go symbolizuje.  Inni z kolei ciągle oburzają się na zwyczaj przyjmowania Komunii „na stojąco”, Choć tak naprawdę jest to przyjmowanie w procesji. I zdawać by się mogło, że to słuszne postulat, bo przecież składania hołdu naszemu Zbawicielowi nigdy dość. No właśnie. Składania hołdu Jezusowi – rzeczywiście. Gorzej, gdy to składanie hołdu swojemu widzimisię.

No to po pierwsze zastanówmy się, po co chrześcijanie, po okresie sprawowania liturgii po domach czy w katakumbach, zaczęli budować kościoły. Dość oczywiste, prawda? Kościoły budowano i buduje się dla spotkań wspólnoty. Głównie dla spotkań na Eucharystii. Cała przestrzeń kościoła zorganizowana powinna więc być tak, by odprawianiu tej Eucharystii dobrze służyć. Oczywistym więc jest, że w centrum powinien być ołtarz. Powinny być odpowiednie miejsca stołu słowa Bożego, dla kapłana i dla wiernych. Kościołów nie buduje się po to, by były sanktuariami adoracji Najświętszego Sakramentu. To znaczy, owszem, można w nich adorować Jezusa, ale przestrzeń kościoła zorganizowana jest tak a nie inaczej z powodu Eucharystii, nie adoracji.

Jednym z pierwszych słów, które padają podczas Mszy jest przypomnienie „Pan z wami”. Czyi Pan z tobą, ludu Boży, bo gdzie dwaj albo trzej zgromadzeni są w imię Jezusa, tam jest i On. „I z duchem Twoim” – odpowiada lud, przypominając, że jest też obecny w osobie kałana, który powie „to jest ciało Moje”, a nie „to jest ciało Chrystusa”. Potem Chrystus stanie się też obecny w swoim słowie. Przypomni to kapłan stwierdzając po przeczytaniu Ewangelii „oto słowo Pańskie”. A w końcu, gdy padną słowa przeistoczenia, Chrystus stanie się obecny w na Eucharystii pod postaciami Chleba i Wina.

Tak, stanie się obecny. W Eucharystii Chrystus jest tym, który przychodzi. Nie ma Go pod postacią Chleba i Wina, ale podczas Mszy staje się pod tymi postaciami obecny. To dlatego w przepisach liturgicznych zaleca się, by podczas Mszy rozdawać Komunię konsekrowaną właśnie podczas niej, komunię z tego chleba, który podczas przygotowania darów został przyniesiony do ołtarza, a nie zredukować wszystko do rangi symbolu jednej Hostii kapłańskiej, a resztę rozdać z „magazynu”. Bo znak staje się wtedy niejasny. Obecność Pana Jezusa pod postacią Chleba nie wiąże się już w sposób tak oczywisty ze sprawowaniem Eucharystii. Sama celebracja staje się dla przyjęcia Ciała Pańskiego zbyteczna.

A tabernakulum? Jak widać, dla akcji liturgicznej nie jest potrzebne. To miejsce przechowywania Ciała Pańskiego dla tych, którzy będą Go potrzebowali, a nie będą mogli przyjść na Mszę. Chwalebnym jest, że ukrytego pod postacią Chleba Chrystusa adorujemy. Ale – jak napisałem – obecność tabernakulum z przechowanym Ciałem Pańskim podczas akcji liturgicznej nie jest potrzebna.

Dlaczego to tabernakulum często w centrum jest? Przypomnijmy, że w wielu kościołach, także tych bardzo starych, przy głównym ołtarzu tabernakulum nigdy nie było. Tak bywa nawet w dawnych katedrach. Nieco nowszych też. To chyba właśnie w mniejszych kościołach, gdzie nie było za bardzo miejsca, wygodniej było umieścić tabernakulum w ołtarzu. Gdy kapłan odprawiał twarzą do ołtarza, a plecami do ludzi, większych problemów to nie rodziło. Klękając przed ołtarzem kapłan klękał też przed tabernakulum. Gdy stanął twarzą do ołtarza i twarzą do ludzi, tabernakulum zaczął mieć za plecami. No i wychodzi jak wychodzi.

To dlatego po soborze starano się na Zachodzie, ale i czasem u nas, znaleźć Chrystusowi inne godne miejsce w budowli kościoła, ale tak, by jego usytuowanie nie zaciemniało sensu liturgicznej celebracji. Nie ma to nic wspólnego z brakiem szacunku dla Jezusa obecnego pod postacią Chleba! Chodziło o czytelny znak tego, co dokonuje się podczas Eucharystii. I żeby ta celebracja odbywała się bez owego zaciemniania znaku postanowiono, że przed tabernakulum kapłan i służba liturgiczna przyklękają na początku i na koniec Mszy. A nie za każdym razem, gdy przechodzą przez „oś środkową” kościoła. Nie brak szacxunku – powtarzam – ale wskazanie na tego, który na ołtarzy przychodzi pod postacią Chleba i Wina.

Do podobnych wniosków prowadzi refleksja nad upieraniem się przy tym, by przystępujący do Komunii klękali. Zwolennicy takiego podejścia chcą oddawać cześć eucharystycznemu Jezusowi. Pragnienie godne pochwały i uszanowania. Tylko to podejście abstrahujące od akcji liturgicznej. Dobre w sytuacji, gdyby Komunię rozdawano po różańcu. W czasie Mszy....

Nie jest prawdą, że przed eucharystycznym Jezusem nie klękamy. Pomijam sam moment przeistoczenia. Klękamy także przed samą Komunią, na słowa „oto Baranek Boży”. Trudno nie zauważyć, że to jest właśnie moment adoracji. To moment oddania Jezusowi należnej Mu czci połączony z pokornym wyznaniem, że „nie jestem godzien, abyś przyszedł pod mój dach”, do mnie.  Ale Pan Jezus nas, niegodnych, podnosi z kolan. I pozwala podejść do swojego stołu, gdzie chleb stał się Jego Ciałem. Przecież nie jesteśmy już niewolnikami, ale Synami, prawda?

Zwracam jeszcze raz uwagę, że to jest przyjmowanie Komunii w procesji, nie na stojąco. Przyklęknięcie na jedno kolano, które zalecają przepisy polskiego Kościoła, jest ukłonem w kierunku tych, którzy burzą się na brak szacunku wobec Jezusa, ale w zasadzie nie byłoby potrzebne. Bo, jak napisałem, Bóg nas, klęczących podniósł z kolan i karmi nas sobą. Ta procesja też ma oczywiście swoją wymowę. Przywołuje na myśl Paschę. Zwracam uwagę, ze właśnie podczas wieczerzy paschalnej Jezus ustanowił Eucharystię. Otóż ta pierwsza pascha, spożywana w nocy wyjścia Izraela z Egiptu, byłą spożywana na stojąco! Biodra przepasane, sandały na nogach i laski w ręku. Nie rozsiadają się, bo są gotowi do drogi. I tak jest też podczas Eucharystii: to nasz pokarm w drodze. W drodze do wieczności. My też wybieramy się do ziemi Obiecanej.  Więc stoimy, gotowi w każdej sekundzie iść dalej...

Myślę zresztą, że takie upieranie się przy konieczności klękania podczas przyjmowania Komunii wynika też z niezrozumienia znaczenia tych liturgicznych postaw, jakimi są procesja i postawa stojąca. Ta druga to postawa gotowości; postawa wartownika, który natychmiast jest gotów zareagować. Sługa klęczący przez Panem zanim wykona Jego polecenie musi wstać z klęczek. Stojący ani tej sekundy zwlekać nie musi.... Jestem gotowy, Panie Jezu, mogę w każdej chwili ruszyć za Tobą i Tobie usłużyć. Czy to nie piękny symbol?

Tak, Jezusowi, także obecnemu  w Najświętszym Sakramencie, zawsze należy się szacunek. Myślę jednak, że lepiej okazuje go nie ten, kto wbrew zasadom zawsze klęka, a ten, kto w duchu posłuszeństwa Kościołowi przyjmuje postawę uwypuklającą znaczenie danego momentu akcji liturgicznej.

1 Komentarz

  • Tak, postawa stojąca to postawa gotowości, a także postawa przywróconej nam przez Niego godności, której owocem jest właśnie chyba ta gotowość, ta zdolnosć, by za Nim podążać .. Ciałem, jego postawą, jego ruchem odpowiadamy na tę łaskę i wyrażamy jej działanie na nas. To bardzo piękne. :)

  • Ja zawsze przyklękam na jedno kolano kiedy od kapłana (i Jezusa w jego dłoni), dzielą mnie tak ze dwie osoby. Przyklękam, robię znak krzyża, wstaję, podchodzę i biorę Komunię. Tak jestem nauczona i przyzwyczajona, źle się czuję kiedy tak nie zrobię. Zauważyłam, że u nas w parafii niektórzy tak robią, a niektórzy nie, może nawet ja znajduję się w mniejszości.

  • W moim odczuciu nie jest ważne czy przyjmuję Komunię św. na stojąco czy klęcząc, czy tradycyjnie czy "na rękę"! Najistotniejsze -
    czy jestem na to gotowa w "sercu". Dla mnie największym problemem jest "instytucja" tzw. "nadzwyczajnych szafarzy świeckich", którzy zostali ustanowieni dla innych celów, a do innych są wykorzystywani. Uważam, że Ich posługa jest nie do zaakceptowania (zwłaszcza) w sytuacji kadrowej polskiego kościoła! Dlaczego kościół hierarchiczny (biskup miejsca) wyraża zgodę, by w sytuacji obecności w kościele kapłanów Komunii św. udzielali mężczyźni (którzy przecież nie są konsekrowani); kapłani porzucają posługę, która tylko Im przynależy w związku ze święceniami, a potem dziwią się takim polskiego katolicyzmu! Przykład: msza św. wynagradzająca NSPJ w I piątek - kapłan w otoczeniu 4 szafarzy przy ołtarzu i całą 5 udzielają komunii św.; w tym samym czasie dwaj inni kapłani udają się na plebanię. Inny przykład: Popielec: po posypaniu popiołem 2 kapłanów + diakon opuszcza świątynię, by udać się na mecz na pobliski stadion, a komunii św. udziela 2 kapłanów i 3 "mężczyzn w długich białych szatach" zwanych szafarzami nadzwyczajnymi!

  • Twierdzi Pan, że celem kościołów nie jest do adoracja sprawowanie Mszy Świętej. Oczywiście że sprawowanie kultu to istota powstania sakralnej przestrzeni jak jest kościół, ale drugim, równie istotną funkcja jest właśnie oddawanie czci żywemu Bogu. Tam jest, w sposób zupełnie odmienny od innych, obecny Bóg, w „fizycznej postaci”. Tak jak świątynia Jerozolimska była wyjątkowym miejscem, w której była obecność Pana, tak dzisiaj tam gdzie IHS, tam jest Bóg. Dlatego też jak najbardziej zrozumiałym było i jest, że tabernakulum z IHS znajduje się w centrum kościoła. Jedynie w katedrach kaplica z IHS była usytuowana z boku, dlatego, ze biskup – ordynariusz miejsca - symbolizował pełnie kapłaństwa. Był to jednak przez setki lat wyjątek od powyższej reguły wynikający właśnie z świadomości, że Bogu w IHS przysługuje centralne miejsce. Sprawowanie liturgii ad orientem, w kierunku symbolicznego wschodu nałożyło się na sprawowanie liturgii w kierunku tabernakulum co jednoznacznie pokazywało kierunek prawdziwej celebracji - ku Bogu. Odwrócenie kapłana zaciemniło ten prosty obraz co doprowadziło do, i tu uważam inaczej niż autor – abberacji. Centrum stał się stół, symbolizujący Jezusa i cała akcja liturgiczna skupiona na znaku Jego obecności oddala uwagę od Niego. Zamiast na Nim(aż do momentu Przeistoczenia, gdy jest sakramentalnie obecny na ołtarzu) skupiamy się na Jego symbolu. Zasada jedności postaw i tego co one oznaczają została zaburzona. Konsekwencja zas tego jest taka, że tabernakulum z IHS traktuje się jakby go nie było. Kapłan ciągle jest do Boga odwrócony, służba liturgiczna w ogóle kłania się w odwrotnym kierunku itp. Proponowane wyjście to usunięcie tabernakulum do innego miejsca. Ale to zaburza przyświecającą przez wieki ideę, ze centrum przestrzeni sakralnej jest prezbiterium z obecnym Jezusem w IHS. Efekt przeniesienia Jezusa Sakramentalnego często bywa taki, że człowiek musi „ganiać” po kościele szukając w nim przestrzeni modlitwy przed jego majestatem. Absurd.
    A odnośnie „najlepszego” (z punktu widzenia symbolu-znaku fizycznego) sposobu oddawania czci Jemu, sam Nowy Testamen nam wskazuje, w fragmentach, w których stoi o oddawaniu mu pokłonu. Pisze Pan, że gest komunii na stojąco to obraz tego, że Jezus nas podnosi z naszych win. Trzymając się tej argumentacji to komunia na stojąco właśnie przeczy tej tezie, a postawa na klęcząco bardziej ją manifestuje. Dlaczego? Otóż dlatego, że jest odzwierciedleniem działania Boga i Jego łaski. Człowiek sam z siebie nic nie może, grzech mu uniemożliwia kontakt z Bogiem. Przejawem świadomości uniżenia i oddania Bogu należnej czci jest upadnięcie bezpośrednio przed Nim na kolana. I właśnie w tej formie uniżenia przychodzi Bóg - w czasie liturgii właśnie gdy kapłan podaje Ciało Chrystusa komunikowanemu. I wówczas to ten Jezus przychodzący do człowieka daje mu siły i łaskę do powstania - dosłownego i symbolicznego. I człowiek wstaje i idzie dalej juz z Jezusem w sercu. A jak wygląda gest komunii na stojąco - to ja, człowiek decyduję, ze juz jestem na tyle godny, by Jezusa przyjąć do siebie, że już mnie podniósł. Nasuwa się skojarzenie, że jestem jak równy z równym. A syn marnotrawny wpierw upadł na kolana i Ojciec miłosierny go z nich podniósł. . Więc jeśli Pan przywołuje taką motywacje komunii na stojąco - argument drogi i podniesienia grzesznego człowieka przez Boga, to w moim głębokim przekonaniu, "procedura" tradycyjnego przyjęcia komunii - człowiek skruszony przed Bogiem pada na kolana, Jezus Euchaystyczny mu jest podawany i On daje mu siły, by podnieść się i iść dalej - lepiej to obrazuje.

  • Ależ ja napisałem, że syn marnotrawny klęczy przed Ojcem - podczas słów "Oto Baranek Boży".A potem wstaje i podchodzi do Ojca...

  • No właśnie, wstaje i idzie. Postawa klęcząca zaś mocniej obrazuje, że to Bóg nas podnosi z kolan gdy już Go przyjmiemy, postawa stojąca - klęczałem, podnoszę się i staję jak równy z równym.



  • "Tylko to podejście abstrahujące od akcji liturgicznej. Dobre w sytuacji, gdyby Komunię rozdawano po różańcu. W czasie Mszy...." - wprost przeciwnie. TO KOLEJKA zwana dla niepoznaki procesją jest "abstrahowaniem od akcji liturgicznej" a na dodatek ignorowaniem nauczania i nakazów Kościoła (np. z OWMR czy KPK).

    "Zwracam jeszcze raz uwagę, że to jest przyjmowanie Komunii w procesji, nie na stojąco." - podejście do stopni prezbitrerium i uklęknięcie TEZ JEST przyjmowaniem Komunii w procesji (i też nie na stojąco ;P )

    " Przyklęknięcie na jedno kolano, które zalecają przepisy polskiego Kościoła, jest ukłonem w kierunku tych, którzy burzą się na brak szacunku wobec Jezusa, ale w zasadzie nie byłoby potrzebne"
    Myli się Pan po raz kolejny. To nie "polski Kościół" a Kościół Powszechny zaleca :OWMR 160. Co więcej zalecenie jest co do MOMENTU (przed przyjęciem Komunii), zaś sam gest określany jest jako NALEŻNY - i obligatoryjny.

    Gratuluje też znajomości tego, jak była spożywana pierwsza Pascha (do tej pory bibliści uznawali, że nie zachowały się żadne źródła, a tu proszę Pan Macura odkrył jakieś zapomniane! Sensacja która zatrzęsie środowiskiem). Bo przecież nie dopuszczam, żeby redaktor tak szanownego pisma tak w kategorycznym tonie ubrał swoje wyobrażenia o Passze....

    "Tak, Jezusowi, także obecnemu w Najświętszym Sakramencie, zawsze należy się szacunek. Myślę jednak, że lepiej okazuje go nie ten, kto wbrew zasadom zawsze klęka, a ten, kto w duchu posłuszeństwa Kościołowi przyjmuje postawę uwypuklającą znaczenie danego momentu akcji liturgicznej."
    Ciekawostka. Kiedyś Kościół zalecał - "jak nie wiesz jaką postawę przyjąć uklęknij". Dziś redaktor Macura - twierdzi "nie klękaj, bo tego ZABRANIA Kościół". Bo jedyną sytuacją by użyć formy "wbrew Kościołowi" była by ta, gdzie Kościół takiej postawy zabrania. A nie zabrania jej nigdzie - wprost przeciwnie - szanowny Pan Redaktor poszuka w OWMR zdania "Gdzie istnieje zwyczaj, iż lud klęczy od zakończenia aklamacji Święty aż do końca Modlitwy eucharystycznej oraz przed Komunią świętą, gdy kapłan mówi Oto Baranek Boży, zwyczaj ten wypada zachować."

    OWMR 43" Jeśli nie stoją na przeszkodzie względy zdrowotne, ciasnota lub obecność znacznej liczby uczestników albo inne uzasadnione przyczyny, wierni klęczą podczas konsekracji. Ci zaś, którzy na konsekrację nie klękają, niech wykonają głęboki ukłon, gdy kapłan po konsekracji przyklęka."


  • Wpis osoby podpisującej się jako Vanitas (nomen-omen?)pokazuje całą perfidię dyskusji z tradycjonalistami. Nie będę jej w żaden inny sposób określał. Przytoczmy fakty.

    1. Aby obalić moje tłumaczenie mój adwersarz procesję nazywa kolejką. Prawda jakie proste? Już nie musi niczego tłumaczyć.

    2. Za to uważa, że przyjmowanie komunii na klęcząco przy balaskach – w rządku – jest przyjmowaniem Komunii w procesji.

    3. Przekłamanie co do OWMR, żeby zdyskredytować moją wiedzę w temacie. Co pisze w OWMR? „Wierni przyjmują Komunię świętą w postawie klęczącej lub stojącej, zgodnie z postanowieniem Konferencji Episkopatu. Jeśli przystępują do niej stojąc, zaleca się, aby przed przyjęciem Najświętszego Sakramentu wykonali należny gest czci, który winien być określony tym samym postanowieniem”. No i mamy stosowne rozporządzenie Episkopatu. Czyli to, co napisałem jest zgodne z prawdą.

    4. Kpiny z mojej wiedzy odnośnie do spożywania Paschy. Nie twierdziłem przecież, że znam dokładnie przebieg paschy w czasach Jezusa. Przywołałem przepis Księgi Wyjścia, który mówi o spożywaniu jej w postawie stojącej. To chyba wiadomo, prawda?

    5. Przekłamanie odnośnie do mojej wypowiedzi o konieczności przyjęcia w danym momencie Mszy takiej postawy, jaką nakazuje Kościół. Przecież pisałem o momencie przyjmowania Komunii, nie o przeistoczeniu czy słowach „Oto Baranek Boży”. Imputowanie mi, iż twierdzę, jakoby Kościół zakazywał w ogóle klękania to manipulacja.

    Prosty sposób polemiki ze mną, prawda? Tylko gdzie podziała się elementarna uczciwość?

  • Ad Abdullak "Zamiast na Nim(aż do momentu Przeistoczenia, gdy jest sakramentalnie obecny na ołtarzu) skupiamy się na Jego symbolu".
    Trzeba pamiętać o wielorakiej obecności Boga podczas liturgii, która (obecność) nie jest symboliczna, ale realna.
    "z obecnym Jezusem w IHS." Chyba tautologia wyszła.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; W kolorze nadziei. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd