« Przysłowia mądrością narodów?

Wiara niekonsekwentna

14.03.2017

Gdyby każdy wierzący zewangelizował 7 niewierzących, a każdy z tych siedmie zewangelizowało kolejnych 7...

Pierwszy raz podobne wywody usłyszałem prawie czterdzieści lat temu.... Po latach wydaje mi się już, że to dość pokrętna matematyka. Taka rodem z piramid finansowych. Nie uwzględnia przy tym jednego, bardzo istotnego: niby zewangelizowanym, ba nawet samym ewangelizatorom po czasie coś się może "odwidzieć". Z gorliwców stają się obojętnymi. Przypowieść Jezusa o ziarnie padającym na drogę, między ciernie i na ziemię skalistą jest i dziś wyjątkowo aktualna. Zresztą...

Wiadomo, że samo zewangelizowanie to stanowczo za mało. Potem trzeba jeszcze formacji. Trzeba więc żywych wspólnot. I to tylu, żeby ów zewangelizowany miał gdzie trafić. I trzeba tam mądrych formatorów. Wielkie zadanie. Do końca zapewne niewykonalne. Ale starać się oczywiście trzeba.

Formatorzy, formacja.... Czasem mam wrażenie, że zbyt wielu zatrzymuje się na tym pierwszym kroku: przyjęciu Jezusa jako swojego Zbawiciela. Cieszą się tym, rozkoszują, uwielbiają, posługują. Jasne, jest czym się cieszyć, za co uwielbiać. Ale brakuje konsekwentnego pójścia drogą uczniów Jezusa. I kto wie czy właśnie to nie jest powodem, dla którego nasze głoszenie Chrystusa bywa tak mało skuteczne....

Tak. Każdemu uczniowi Chrystusa grozi faryzeizm. Że wybierze co mu wygodne, a zostawi odłogiem to, co dla niego trudne. I obawiam się, że jest to zjawisko bardziej powszechne niż się wydaje. Dotykające nie tylko letnich chrześcijan, ale też tych gorliwych. Tyle że dla każdego człowieka inne wymagania mogą być niewygodne. I niektórych, po faryzejsku, nawet palcem nie zechce tknąć....

Czytam List św. Jakuba

Choćby ktoś przestrzegał całego Prawa, a przestąpiłby jedno tylko przykazanie, ponosi winę za wszystkie. Ten bowiem, który powiedział: Nie cudzołóż!, powiedział także: Nie zabijaj! Jeżeli więc nie popełniasz cudzołóstwa, jednak dopuszczasz się zabójstwa, jesteś przestępcą wobec Prawa.  Mówcie i czyńcie tak, jak ludzie, którzy będą sądzeni na podstawie Prawa wolności. Będzie to bowiem sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia: miłosierdzie odnosi triumf nad sądem.

No właśnie. Czy dobrym uczniem Jezusa jest ten, kto wprawdzie nie cudzołoży i nikogo nie zabija, ale jest zapatrzonym w siebie egoistą, któremu wszyscy wokół muszą ustępować w najdrobniejszych nawet sprawach? Albo taki, który nie tylko bliźnim nigdy nie pomaga, ale jeszcze przerzuca na nich swoje obowiązki?

Nie wydaje mi się, by mógł być dobrym i wiarygodnym uczniem Chrystusa ktoś, kto nie jest zwyczajnie dobrym człowiekiem.

Braki w formacji? Sęk w tym, że to czasem braki samych formatorów. A niewidomy niewidomego nie poprowadzi...

A to takie proste: trzeba zwyczajnie uznać, że nie ma dziedziny ludzkiego życia, która spod zasad Ewangelii byłaby wyjęta. Czy jestem mężem, czy ojcem, sąsiadem, dziennikarzem, sprzedawcą, urzędnikiem, sędzią, nauczycielem, magazynierem - zawsze, w każdej chwili jestem też chrześcijaninem. Który zawsze powinien pytać samego siebie, jak Chrystus postępował będąc na moim miejscu.

Czasem wydaje mi się, że właśnie przypominanie o tym jest powodem dla którego tak wielu katolików nie lubi papieża Franciszka. Bo odważył się przypomnieć, że Bożemu prawu podlegają też enklawy, z których Jezusa my chrześcijanie, dawno już wyrzuciliśmy...
 

1 Komentarz

  • Decydujące w staniu się prawdziwym Chrzceścijaninem jest dla mnie zmniana w odniesieniu do związku z Bogiem słowa "powinienem" na "chcę" lub "pragnę" .., a więc nie: "zawsze powinienen pytać samego siebie .." ale: "zawsze chce i pragnie pytać samego siebie ..". W ten sposób też powstaje wewnętrzne, duchowe odczuwanie wspólnoty z innymi ludźmi, które to chyba jest warunkiem autentycznego włączenia się w konkretną, praktykującą wspólnotę Chrześcijan.

  • Czy celem tego wpisu/felietonu było podlizanie się papieżowi Franciszkowi? Bo inaczej - co ma piernik do wiatraka? Ja rozumiem, że na Wierze o papieżu można tylko w superlatywach albo wcale. Ale nazywanie kogoś kto doprowadził do największego w historii Kościoła katolickiego kryzysu formatorem, czy ewangelizatorem jest przesadą. Dokąd prowadzi katolików papież Franciszek? Bo dokąd prowadził Jezus - wiem.

  • Tak, na marginesie Panie Redaktorze, sprawdzam sobie czasem jak daleko sięga w kraju cenzura (której ponoć nie ma), puszczając różne brednie. Najciekawiej było w Wyborczej w kwietniu 2010 r. Tam można było wtedy takie głupoty puszczać, że mózg się lasował, byle to było zgodne z tzw. tezami głównymi. Gdyby nie to, że mi było wtedy nie do śmiechu... U Was na portalu cenzura osiągnęła ten poziom, że przechodzą tylko panegiryki "zawsze wiernych", a wszelkie głosy osób krytycznych wobec obecnego pontifexa maximusa są wycinane z zasady (próbowałem wysyłać znaki przystankowe jako jedyną treść - też nie przeszło - co jest krytycznego wobec Bergoglio w znakach przystankowych?). Więc teraz dla odmiany cytat: "w lutym 2015 roku w sposób bez mała radykalny wyciągając konsekwencje z kasperiańskiego rozumienia Kościoła, kardynał Reinhard Marx, przewodniczący episkopatu Niemiec, wypowiedział słynną deklarację: „Nie jesteśmy filią Rzymu”. Idąc tym tropem i budując na gruncie dziwnej furtki umieszczonej w Amoris laetitia 1. lutego 2017 roku episkopat Niemiec dopiął swego, realizując wyrażane od dziesięcioleci marzenie progresistów i samego Kaspera. W dokumencie uchwalonym przy „zakładanej” aprobacie wszystkich biskupów, episkopat pisze wprost, że duszpasterze i spowiednicy muszą akceptować osobistą decyzję sumienia rozwodnika w nowym związku, który chciałby przystępować do Komunii świętej. O wymogu czystości ani słowa. To prawdziwa rewolucja, bo choć już wcześniej w niektórych niemieckich diecezjach praktyka i tak była odmienna od doktryny, teraz wszystko ma dziać się za oficjalną zgodą biskupów powołujących się przy tym całkiem otwarcie na autorytet Ojca Świętego. Żaden niemiecki hierarcha nie zgłosił votum separatum. Zmiana została dokonana."
    Proponuję więcej uwagi w bezmyślnym przepisywaniu panegiryków na temat papieża z rzekomo katolickich portali. Ich redaktorzy (jak choćby z KAI) nawet nie wiedzą kiedy odbyły się synody nadzwyczajny i zwyczajny. Chociaż z drugiej strony - co to kogo obchodzi?
    Tak na marginesie: Po co były dwa? Bo na pierwszym nie udało się wszystkiego przepchnąć i trzeba na raty? Z łezką w oku wspominam Pana wypowiedzi po pierwszym... Cóż...
    Uformowani niemieccy katolicy (i kardynałowie) formują Kościół powszechny pod egidą Bergoglio. W interpretacji papieża ten pański cytat znaczyłby mniej więcej: Skoro nie jesteś cudzołożnikiem, to musisz być zabójcą, a skoro jesteś zabójcą, to kimże jesteś by osądzać cudzołożnika? Wszak to ty grzeszysz, a nie on!
    Logika takiego wywodu poraża bardziej niż artykuły w Wyborczej.

  • Z cyklu informatyk radzi.Tylko na waszej stronie przy logowaniu mam komunikat ,,dane z logowania mogą zostać przechwycone"To mechanizm podobny jak ciasteczka i wy jesteście ,,do przodu"czy z moim komputerem jest nie ok i powinnam ,,skontaktować sie z lekarzem lub farmaceuta|?

  • Gość Awa... Zgłosiłem problem informatykowi. U mnie też dziś - 1 raz - się pojawił. Niebawem wszystko powinno wrócić do normy...

  • M.R. .... Co tu dużo mówić. Oskarża mnie Pan, że tym wpisem na blogu chcę się podlizać papieżowi... A myśli Pan, że czyta go ktoś, kto mógłby Franciszkowi donieść o moim podlizywaniu się?

    To jest właśnie powód, dla którego część głosów krytycznych wobec papieża Franciszka sam, osobiście, wysyłam w kosmos. Podejrzliwość do entej potęgi, obrzydliwe złośliwości, oskarżenia o najgorsze rzeczy... I to przy każdej możliwej okazji. Na hasło "papież Franciszek" zaraz lecą tego typu komentarze, nawet jeśli informacja byłaby o tym, że papież Franciszek spotkał się z premierem Burkina Faso. To dla niektórych zawsze jest okazja, by sobie ulżyć na wątrobie i uderzyć w papieża....

    Kłamstwo często powtarzane staje się prawdą. To zdaje się tą metodą przyjmują ci, którzy nawzajem się nakręcając, takie różne oskarżeni pod adresem papieża Franciszka miotają. Nie ma to nic wspólnego z prawdą ani z prawdziwą troską o Kościół. Nie mam zamiaru pomagać im w manipulowaniu innymi czytelnikami.

    Tak, właśnie to, że swoje oskarżycielskie domysły niektórzy komentujący biorą za szczerą prawdę jest powodem usuwania części takich komentarzy. To samo robi Pan wobec mnie: oskarża mnie o niecne intencje. Co to ma wspólnego z prawdą? Czy fakt, że się ulęgło w Pana głowie znaczy, ze jest prawdą? Przecież to nie wpis o papieżu Franciszku, ale o wierności Ewangelii. Papież Franciszek jest tam ledwo wspomniany. Co mam napisać, żeby się przed Pana oskarżeniami obronić? Tylko frontalny atak na Franciszka by Pana zadowolił, prawda? Czyu każdy, kto nie myśli tak jak Pan jest kłamcą lizusem i Bóg wie kim jeszcze, tak?

    Obrzydliwe.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; W kolorze nadziei. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd