« Obłuda Golenie się a „Klątwa” Frljicia »

Cudze chwalicie

14.02.2017

Dziś świętych Cyryla i Metodego. No i świętego Walentego. Które święto ważniejsze?

Nie no, nie mam nic przeciwko świętemu Walentemu. Święty to zawsze ważna postać. Wydaje mi się zresztą, że i on w "walentynki" jest pokrzywdzony. Nie o nim się tego dnia myśli, ale o ukochanych i zakochaniu. No cóż, fajny dzień... Szkoda tylko, że przyćmił święto świętych Cyryla i Metodego. Dlaczego?

Bywamy strasznie zapatrzeni na Zachód. Chcemy cywilizacyjnie do niego przynależeć i pewnie dlatego raz po raz małpujemy to, co stamtąd przychodzi. Tymczasem... Ta Europa Środkowa i Wschodnia to nie znowu taka cywilizacyjna dzicz.  Mamy się czym pochwalić. Święty Jan Paweł II ustanawiając świętych Cyryla i Metodego patronami Starego Kontynentu chciał przywrócić Europie jej drugie płuco. Tymczasem... Tymczasem tak się złożyło, że zamiast wykorzystywać tę szansę, zamiast w ten dzień uświadamiać sobie, że też mamy chlubną przeszłość, brniemy w "zachodni" dzień zakochanych. Nie, to nie tragedia, ale trochę szkoda....

No bo jak by nie spojrzeć, można by dziś mówić, że Bracia Sołuńscy byli w pewnym sensie prekursorami Vaticanum II. Są świadkami z czasów Kościoła jeszcze niepodzielonego na katolicyzm i prawosławie, doceniali wagę liturgii sprawowanej w językach narodowych... Patrząc na nich człowiek uświadamia sobie, że to nie jest tak, że był chrześcijański Zachód ze swoją kulturą, która promieniowała na jakąś dzicz. Że my, dzicy, rzucaliśmy się na każdy ochłap, który mogliśmy otrzymać ze wspaniałego Zachodu.  Pokazują, że i u nas bywało święcie, że i u nas bywało dobrze. I że Zachód i od nas mógłby się niejednego nauczyć. Gdyby nie był tak zarozumiale zapatrzony w siebie...

Szkoda tego święta. No ale cóż...

Wpis w kategoriach: Codzienność, Narzekania

1 Komentarz

  • Cóż, dla Polski chyba jednak dobrze, że chrześcijaństwo przyjęliśmy z zachodu - inaczej pisalibyśmy cyrylicą i byli czymś w rodzaju środkowoeuropejskiej Serbii, bądź małej, zachodniej Rusi.
    A pochwały Jana Pawła nad narodowym językiem w liturgii słowiańskiej są trochę jednak problematyczne. Jako biskup Rzymu zamiast rozpływać się w zachwycie nad tym co robili bracia sołuńscy, powinien był przeprosić za wieki koszmarnej polityki rzymskiego katolicyzmu, który oddalał ludzi od ewangelii, otumaniał ciemny lud niezrozumiałą łaciną, a gdy jacyś mądrzy ludzie domagali się języka narodowego w liturgii, to albo byli mordowani (Jan Hus, Tyndale) albo potępiani na wieki (Marcin Luter), a ich zwolennicy brutalnie niszczeni (kontrreformacja).

  • A jest Pan pewien że nie przepraszał? Choćby w 2000 roku? Prosze sprawdzić.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; W kolorze nadziei. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd