« Seksizm a męski katar Radykalni. Ale w czym? »

Mentalność gwałciciela

29.12.2016

... jest chyba rozpowszechniona bardziej, niż by się to mogło wydawać.

Nie, nie o seksualne konotacje tego słowa chodzi. Choć głownie tak jest dziś rozumiane. Ale przecież taka mentalność widoczna jest też w innych dziedzinach ludzkiego życia....

Mechanizm jest ten sam. Bliźni nie chce, ale ja chcę. I zrobię to co chcę nie licząc się z nim  Bo? Bo tak. Bo mi wolno. Bo mam prawo. Bo choć nie mam prawa i mi nie wolno, to i tak będzie jak chcę. I co mi zrobisz?

Ze smutkiem patrzę, jak ta mentalność kwitnie w świecie polityki (żeby nie było: ma się dobrze od wielu już lat), jak pączkuje w międzyludzkich relacjach...  Empatia? E, za trudne słowo. Więc prościej: wczucie się w położenie bliźniego. E, a po co?

Najbardziej żałosne, gdy ofiara takich działań w końcu zdobędzie się na odwagę by zaprotestować przeciwko temu choremu układowi i powie „dość” . I wtedy ta reakcja gwałciciela: ale o co chodzi?  Jak można mnie oskarżać ? Przecież było dobrze!

No właśnie. Brakuje jednego, dwuliterowego słowa: było mi dobrze. I o te dwie litery wszystko się rozbija. Niestety, człowiek o mentalności gwałciciela tego drobiazgu nie chce widzieć. Dopóki jemu jest dobrze, wszystkim innym tez musi być dobrze. Źle jest tylko wtedy, gdy coś idzie nie po jego myśli...

Wczoraj kolega opowiadał mi o pewnym górniku, który uległ poparzeniu podczas zapalenia się metanu w kopalni. Przeżył, bo ranny zdołał się doczołgać do kolegi, który nie zdążył jeszcze się ewakuować z zagrożonego terenu. A ten, choć pewnie sam miał portki pełne strachu i wszystko wołało w nim, żeby uciekać jak  najszybciej, jednak go nie zostawił. Dużo wolniej, ale w końcu udało mu się razem z rannym  kolegą dotrzeć w bezpieczne miejsce...

Mogę się oczywiście tylko domyślać, co ów bohaterski górnik wtedy czuł. I jestem pod wrażeniem jego prawości, która nakazała mu się zająć rannym na przekór obawom o własne życie. Dlaczego tylu ludzi nie potrafi zrezygnować ze swojego „ja” nawet wtedy, gdy do stracenia maja znacznie mniej?

Tak, wiem, głupie pytanie...

1 Komentarz

  • I co mi zrobisz?- takie słowa słyszałam od bliskiej mi osoby wiele razy.
    Prześlę jej linka do tego artykułu. Może go przeczyta, może zdobędzie się na refleksję....?

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; W kolorze nadziei. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd